Późne popołudnie. Powietrze nad osadą stoi nieruchomo od trzech dni, zboże schnie na pniu, a woda w studni cofnęła się o łokieć. Ktoś pierwszy podnosi głowę: nad linią lasu, tam gdzie zwykle widać tylko szarość, narasta ciemnogranatowa ściana. Bydło zaczyna się niepokoić. Kobiety zdejmują płótno z płotów. Ktoś biegnie po dzieci znad rzeki.
Pierwszy grzmot przychodzi z opóźnieniem, długi i toczący się. A potem — trzask, biel, i stary dąb na skraju pola stoi rozłupany na pół, dymiąc.
Dla ludzi, którzy to widzieli, nie była to pogoda. To był ślad po czymś, co się właśnie wydarzyło.

Dwaj bogowie stojący po przeciwnych stronach świata
Zanim opowiemy historię, jedna rzecz. To, co przeczytasz niżej, nie zachowało się w żadnym dawnym tekście jako spójna opowieść. Nie ma słowiańskiej księgi z tym mitem. Jest natomiast rekonstrukcja złożona przez badaczy z rozproszonych fragmentów: dwóch imion na jednej liście, ich topograficznego rozmieszczenia w Kijowie, pieśni ludowych, zagadek, przysłów, formuł zaklęć i porównań z sąsiednimi tradycjami. Będziemy to przypominać.
Ziołowe gąbki
Ten sam skład w wersji pod prysznic.
Gąbka Marzanny
Gąbka Peruna
Gąbka Mokoszy
Dar trzech gąbek
Kim był Perun?
Bogiem burzy. Jego imię wywodzi się od rdzenia oznaczającego uderzenie — to samo słowo dało nam „piorun”. Jest jednym z najlepiej poświadczonych bóstw słowiańskich: wspominają go ruskie kroniki, jego posąg miał stać w Kijowie na wzgórzu, a wojownicy przysięgali na niego przy zawieraniu traktatów.
Perun jest na górze. Jego żywioł to niebo i ogień, jego drzewo to dąb, jego broń to topór i grom. Wiąże się z nim wszystko, co dotyczy porządku: przysięga, prawo, obrona, zwycięstwo.

Kim był Weles?
Bogiem bydła, dostatku, przysięgi kupieckiej, magii i zaświatów. W kronikach nazywany jest „bogiem bydła”, a jego posąg — i to szczegół, który badacze uznali za kluczowy — miał stać nie na wzgórzu, lecz na dole, w części miasta przy rzece.
Weles jest więc dokładnym przeciwieństwem Peruna w każdym wymiarze. Perun: góra, niebo, ogień, dąb, wojownik. Weles: dół, ziemia, woda, mokradło, kupiec i czarownik. Perun rządzi porządkiem; Weles porusza się w tym, co porządkowi się wymyka.

Warto przy tym zauważyć rzecz, która przy pobieżnym czytaniu umyka: obaj byli bogami przysięgi. Na Peruna przysięgali wojownicy, kładąc przed sobą broń. Na Welesa — ci, którzy zawierali umowy handlowe. To nie są bóstwa z przeciwnych stron barykady moralnej. To dwie instytucje tego samego społeczeństwa, po prostu odpowiadające za różne jego części.
Niebo przeciwko podziemiom
Wyobraź sobie tę scenę tak, jak mogli ją sobie wyobrażać ludzie z osady.
Coś zostaje naruszone. W różnych rekonstrukcjach jest to bydło, wody, żona Peruna albo po prostu porządek jako taki — Weles zabiera to, co do niego nie należy, i schodzi z tym w dół. Świat natychmiast to odczuwa: woda przestaje płynąć, deszcz nie przychodzi, ziemia twardnieje. Susza nie jest tu tłem opowieści. Jest jej treścią.
Kradzież, pościg i boska burza
Perun rusza. Idzie po niebie, i to, co my nazywamy nadciągającym frontem, w tej opowieści jest ruchem boga.
Weles ucieka i się ukrywa. W zrekonstruowanym schemacie robi to wielokrotnie, zmieniając postać i kryjówkę: chowa się pod drzewem, pod kamieniem, w wodzie, wreszcie wśród ludzi — przybierając postać zwierzęcia albo człowieka. Za każdym razem Perun go znajduje. Za każdym razem uderza.
Stąd cała reszta: rozłupany dąb, spalony kamień, uderzenie w wodę. Piorun nie trafia przypadkowo — trafia w kryjówkę.
Piorun jako broń Peruna
To wyjaśnia coś, co inaczej wygląda dziwnie: w folklorze słowiańskim, a także bałtyckim i szerzej indoeuropejskim, piorun traktowany jest jako akt celowy, wymierzony w konkretnego przeciwnika. Miejsce uderzenia bywało uznawane za naznaczone. Znajdowane w polu kamienne narzędzia z pradziejów nazywano „gromowymi strzałkami” i przechowywano w domach jako ochronę.
Jest też ludowa formuła — notowana w różnych wariantach — mówiąca, że podczas burzy diabeł chowa się pod drzewem albo za człowiekiem, a piorun szuka właśnie jego. To wyobrażenie chrześcijańskie, ale badacze widzą w nim echo starszego wzorca, w którym rolę ściganego pełnił ktoś inny.
