Śladami dawnych Słowian

Szczodre Gody — skąd ta nazwa i co jest w niej naprawdę dawne

Ta nazwa jest złożeniem: gody i szczodry wieczór występują w polskich źródłach, ale wskazują dwie różne daty i żadna z nich nie jest przesileniem. Za to same zimowe zwyczaje mają spis starszy, niż się zwykle pisze — z około 1400 roku.

czas czytania: 8 min

Wierzchołek świerku zawieszony u powały wierzchołkiem w dół, obwieszony jabłkami i orzechami, obok snop zboża i słoma na klepisku
Zieleń pod powałą i zboże w kącie — to, co na czas Godów wnoszono do izby.

Krótka odpowiedź: obie części tej nazwy są prawdziwe, tylko nie pochodzą z tego samego miejsca w kalendarzu. Gody to staropolskie określenie całego okresu od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Szczodry wieczór to w polskich zapisach wieczór przed Trzema Królami — czyli początek stycznia, nie przesilenie. Złożenie „Szczodre Gody” i przypięcie go do nocy 21 grudnia to robota ostatnich kilkudziesięciu lat.

To nie znaczy, że nie ma o czym pisać. Zimowe zwyczaje słowiańskie mają jedno źródło starsze niż cała XIX-wieczna etnografia razem wzięta: traktat spisany około 1400 roku przez morawskiego benedyktyna, który wyliczył siedem zwyczajów wigilijnych po kolei. Zaczniemy więc od nazwy, a potem przejdziemy do tego, co rzeczywiście ktoś zapisał.

Gody — słowo, które naprawdę jest staropolskie

Aleksander Brückner w słowniku etymologicznym wywodzi god od znaczenia „czas, pora”. Polszczyzna zgubiła liczbę pojedynczą tego wyrazu i została z liczbą mnogą — gody — oraz z całą rodziną słów, których używamy do dziś, nie myśląc o pokrewieństwie: godny, godzić się, godzina.

Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej precyzuje, o jaki czas chodziło: od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Wszystkie wieczory tego okresu nazywano świętymi i nie wypadało wtedy pracować — miejsce roboty zajmowały wzajemne odwiedziny, poczęstunek i śpiewanie. Gloger notuje nawet przysłowie regulujące, jak długo wolno prząść: od Godów do Nowego Roku tylko do zmroku, a od Nowego Roku do Trzech Króli — do samej wieczerzy.

Dwie rzeczy warto z tego wyjąć. Po pierwsze, Gody były okresem, nie jedną nocą. Po drugie, w źródłach polskich występują już w oprawie chrześcijańskiej — jako nazwa świąt, nie jako pamiątka po obrzędzie przesilenia. Wyraz jest dawny, jego pogańska metryka to już domysł.

Stopień pewności: samo słowo i jego zakres — dobrze poświadczone. Przedchrześcijańskie znaczenie — domysł oparty na etymologii.

Szczodry wieczór wypadał przed Trzema Królami

Tu robi się ciekawie, bo powszechne dziś umiejscowienie „szczodrego wieczoru” w przesileniu zimowym rozjeżdża się z tym, co zapisano w Polsce. U Glogera szczodry wieczór to wieczór poprzedzający Dzień Trzech Króli, a więc 5 stycznia. Tego wieczoru rozdawano upominki i pieczywo zwane szczodrakami — dzieciom, czeladzi i krewnym. Był to moment zamykający święte wieczory, nie otwierający je.

Gloger podaje przy tym wyjaśnienie samej nazwy i jest ono jawnie chrześcijańskie: Trzech Króli nazywano „szczodrym dniem” od darów, które królowie złożyli Jezusowi. Można się z tą etymologią spierać — ale trudno ją pominąć, skoro pochodzi z podstawowego polskiego kompendium staropolszczyzny.

Inaczej jest u naszych południowych sąsiadów. Czeskie Štědrý večer to do dziś wigilia Bożego Narodzenia. Współczesna nazwa „Szczodre Gody” bierze więc szczodrość z jednej tradycji, gody z drugiej i sadza całość na dacie astronomicznej, której żadne z tych źródeł nie wskazuje.

Traktat z około 1400 roku, czyli najstarszy spis zwyczajów

Jan z Holešova, benedyktyn żyjący w latach 1366–1436, napisał rzecz, której w polskim piśmiennictwie o zimowych obrzędach brakuje: uporządkowany opis tego, co ludzie faktycznie robili w wigilijny wieczór. Traktat nosi tytuł Largum sero, po czesku znany jako O sedmi štědrovečerních zvycích, i powstał najprawdopodobniej między 1397 a 1405 rokiem — jako świąteczny podarek dla znajomego proboszcza.

Siedem zwyczajów, które wylicza:

  1. post w ciągu dnia,
  2. wieczerza i jałmużna,
  3. wzajemne obdarowywanie się,
  4. białe pieczywo o charakterystycznych kształtach,
  5. krojenie owoców,
  6. chodzenie po kolędzie,
  7. rozścielanie słomy na podłodze.

Wartość tej listy polega na dacie. Kiedy ktoś pisze, że obdarowywanie się prezentami to wynalazek dziewiętnastowieczny albo handlowy, wystarczy wskazać punkt trzeci: około 1400 roku był to zwyczaj na tyle powszechny, że duchowny uznał za konieczne go objaśnić. To samo dotyczy kolędowania i słomy w izbie.

Dwa zastrzeżenia, bez których byłoby to nadużycie. Traktat pochodzi z Moraw, nie z ziem polskich — pokrewieństwo kulturowe jest oczywiste, tożsamość już nie. I nie jest to opis obrzędu pogańskiego: autor omawia zwyczaje chrześcijańskiej wigilii i stara się pogodzić je z nauczaniem Kościoła, choć dostrzega, że część z nich ma starsze korzenie. Jest to więc świadectwo ciągłości, a nie zapis przedchrześcijańskiego święta.

Stopień pewności: dobrze poświadczone dla Moraw około 1400 roku. Przenoszenie tego na ziemie polskie i na czasy pogańskie — interpretacja.

Podarek, który ma sześćset lat metryki

Zestawy prezentowe i pakowanie — punkt trzeci z listy sprzed wieków.

Wielki słowiański podarek — duży zestaw prezentowy z ziołowymi rytuałami
  • Rytuał Mokoszy
  • Rytuał Peruna
  • Rytuał Łady
  • Kocanki
  • Płatki róż
  • Pakowanie prezentowe
Zapakowany na dar Łada + Perun + Mokosz Płatki róż Kocanki w zestawie

Wielki słowiański podarek

Pierwotna cena wynosiła: 240,00 zł.Aktualna cena wynosi: 189,00 zł. (cena za 3 woreczki) z VAT
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 189,00 

Kolęda była życzeniem, nie pieśnią o Betlejem

Słowo kolęda przyszło z łacińskiego calendae — nazwy pierwszych dni miesiąca, od calare, czyli wołać, obwieszczać. Znaczenie zawęziło się z czasem do pierwszego stycznia, a stamtąd pieśni i dary noworoczne przeniosły się na Boże Narodzenie.

Brückner zwraca uwagę na rzecz, która psuje wyobrażenie o kolędzie jako o pieśni religijnej od zawsze: siedemnastowieczne kolędy nie zawierały treści bożonarodzeniowych. Były to życzenia pomyślności — domowi, oborze i polu. Wątki ewangeliczne, pasterze i królowie, weszły do nich dopiero od końca XV wieku, pod wpływem franciszkanów i bernardynów.

To jeden z najlepiej udokumentowanych przykładów, jak dawna warstwa przetrwała wewnątrz nowej formy. Kolędnik chodzący po wsi z życzeniem urodzaju robi coś starszego niż tekst, który przy tym śpiewa. Podobne przesunięcia opisujemy przy okazji zmian, jakie chrześcijaństwo wprowadziło w słowiańskim kalendarzu.

Podłaźniczka, diduch i zieleń pod powałą

Choinka jest w Polsce gościem stosunkowo świeżym — przyszła z zachodu na przełomie XVIII i XIX wieku i rozpowszechniała się przez cały XIX wiek. Przed nią izbę zdobiła podłaźniczka: czubek świerku lub jodły albo wiązka gałęzi, zawieszona u powały wierzchołkiem w dół i obwieszona jabłkami, orzechami, opłatkami i papierowymi ozdobami. Na ziemiach polskich utrzymywała się do lat dwudziestych XX wieku, więc jej wyparcie przez drzewko to sprawa ostatnich stu lat, nie odległej przeszłości.

Drugim przedmiotem był diduch — pierwszy snop zżętego zboża, wstawiany do kąta izby kłosami do góry. Zwyczaj wschodniosłowiański, wiązany z okresem przesilenia, a z czasem wciągnięty do wieczerzy wigilijnej. Razem ze słomą rozścielaną na podłodze, o której pisał już Jan z Holešova, tworzy to spójny obraz: na czas świąt do izby wnoszono to, co żywe i to, co z pola.

Interpretacje bywają dalej idące — że zieleń miała zapewnić powrót wegetacji, a snop mieścił opiekuńczego ducha gospodarstwa. Brzmi to przekonująco i pojawia się w opracowaniach, ale są to odczytania, nie zapisy. Sam zwyczaj jest poświadczony, jego znaczenie odtwarzamy.

Co tu ma związek z przesileniem, a co z kalendarzem kościelnym

Przesilenie zimowe wypada 21 lub 22 grudnia i jest faktem astronomicznym, niezależnym od tego, co ktokolwiek o nim sądził. Że najkrótszy dzień w roku był dla społeczności rolniczych momentem ważnym — to założenie rozsądne. Że Słowianie obchodzili go świętem o określonej nazwie i przebiegu — tego nie zapisał nikt.

Wszystkie zwyczaje z tego tekstu znamy już w oprawie chrześcijańskiej: z traktatu duchownego, z etnografii XIX wieku, z kompendium Glogera. Nie znaczy to, że są młode — słoma, kolęda i obdarowywanie się mają metrykę sprzed sześciuset lat i najpewniej jeszcze starszą. Znaczy tylko, że między nimi a przesileniem stoi warstwa, przez którą nie widać.

Podobny problem opisaliśmy przy Dziadach: obrzęd zachowany, data przejęta z kalendarza kościelnego, a rekonstrukcja dopisana później.

Rytuał Mokoszy — ziołowa kąpiel na spokojny sen, 3 woreczki
  • Lawenda
  • Rumianek
  • Melisa
  • Len
Opieka Mokoszy Lawenda i rumianek Ciepła, ziołowa para Miękka, pachnąca woda Wieczorne wyciszenie Sen zaraz po kąpieli

Rytuał Mokoszy

129,00  (cena za 3 woreczki) z VAT