Odpowiedź od razu, bo po nią przyszliście. Rozeta — sześciopromienna gwiazda ryta na belkach i nadprożach — jest naprawdę dawna i da się ją prześledzić od okuć pasów z pierwszych wieków naszej ery aż do chat karpackich. Kołowrót, nazywany też swarzycą, w obecnej formie i pod obecną nazwą pojawił się w Rosji w latach 90. XX wieku. Ręce Boga są pośrodku: przedmiot z symbolem istniał naprawdę, tylko wyprzedza pierwsze wzmianki o Słowianach o kilkaset lat.
To nie znaczy, że młodszy symbol jest gorszy. Znaczy tylko, że warto wiedzieć, co się wiesza na szyi albo wręcza — bo sprzedający zwykle tego nie mówią.
Cztery symbole i ich metryki
| Symbol | Najstarszy materialny ślad | Skąd nazwa | Pewność |
|---|---|---|---|
| Rozeta (gwiazda heksapetalna) | okucia i klamry pasów z pierwszych wieków n.e., potem średniowieczne drzwi, belki, krzyże | ludowa i opisowa — rozeta karpacka, podhalańska, kwiat życia | wysoka — ciągła, dotykalna tradycja |
| Ręce Boga | popielnica z Białej pod Łodzią, znaleziona w 1936, datowana na przełom II i III w. n.e. | współczesna | przedmiot pewny, przypisanie Słowianom — nie |
| Kołowrót / swarzyca | motywy solarne i swastykowe są stare i powszechne; ta konkretna forma — nie | użyta w Rosji w latach 90. XX w. | niska — symbol współczesny |
| „Światowid” ze Zbrucza | posąg wyłowiony z rzeki w 1848 pod Liczkowcami | nadana w XIX w., zakwestionowana już w 1853 | sporna — część badaczy datuje na lata 20. XIX w. |
Rozeta — ta jedna jest stara i można to sprawdzić palcem
Sześć płatków wpisanych w okrąg, wykreślonych jednym rozstawem cyrkla. Najprostszy możliwy ornament — i właśnie dlatego wszędzie: w kulturze przeworskiej zdobił okucia i klamry pasów, od średniowiecza wchodzi na drzwi, belki stropowe, gzymsy, krzyże przydrożne, sprzęty domowe, wycinanki i pisanki.
W budownictwie drewnianym Karpat ma swoje stałe miejsce: nadproże albo sosręb, czyli główną belkę stropu. Nie dla ozdoby — miała chronić dom i to, co w nim śpi. Wariantów ryto co najmniej trzy: kreśloną cyrklem, soczewkową z nałożoną drugą rozetą i wybieraną dłutem.
Czego nie wiemy: co dokładnie ten znak znaczył dla człowieka, który go rył. Powiązanie ze Swarożycem i kultem słońca jest interpretacją późniejszą, chociaż sensowną — symbol jest wyraźnie solarny. Ale w źródłach nikt tego nie zapisał; mamy belkę, nie wyjaśnienie.
Stopień pewności: sam znak i jego ciągłość — wysoka. Znaczenie w czasach pogańskich — odtwarzane.
A przed czym konkretnie miała chronić? W zapisach ludowych to nie abstrakcyjne zło, a bardzo określone postacie: przychodząca nocą zmora, strzyga i upiór, a poza obejściem — leszy, który mylił drogę. Znak nad drzwiami był granicą, nie dekoracją.
Ręce Boga — przedmiot prawdziwy, przypisanie wątpliwe
Najpopularniejszy dziś „symbol słowiański” ma jedno konkretne źródło: popielnicę znalezioną w 1936 roku w Białej pod Łodzią. Na naczyniu widnieje krzyż równoramienny, którego ramiona kończą się belkami z pięcioma zębami — stąd „ręce” — a między ramionami rozmieszczone są cztery swastyki.
I tu zaczynają się kłopoty z metryką. Naczynie datuje się na przełom II i III wieku naszej ery i przypisuje kulturze przeworskiej — a to jest kilkaset lat przed pierwszymi wzmiankami o Słowianach w źródłach pisanych. Część badaczy wiąże tę kulturę raczej z Wandalami i odrzuca słowiańskie pochodzenie symbolu wprost. Najbliższe znane analogie pochodzą z terenów na południowy wschód od Uralu i są starsze o dwa tysiące lat.
Samo naczynie ma przy tym biografię ciekawszą niż symbol. W czasie wojny trafiło do propagandy III Rzeszy — właśnie ze względu na swastyki — i zaginęło przy wycofywaniu się Niemców z Łodzi. Do Polski wróciło dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Dziś oryginał leży w magazynie Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, a na wystawie stoi kopia. Całe te losy, razem z tym, co z nich wynika przy wybieraniu prezentu, rozbieramy osobno w tekście o słowiańskim prezencie.
Stopień pewności: naczynie i ornament — pewne. Słowiańskość i nazwa „Ręce Boga” — nie.
Podarek bez wymyślonego znaku
Zestawy prezentowe z imieniem z rodzimej tradycji — zamiast symbolu, którego metryki nikt nie podaje.
Wielki słowiański podarek
Mały słowiański podarek
Zapakowanie na dar
Kołowrót — symbol z lat 90., nie z pogańskiej Polski
Tu odpowiedź jest najkrótsza. Ośmioramienny kołowrót o zaostrzonych ramionach, razem z nazwą, został użyty w Rosji w latach 90. XX wieku i stamtąd rozszedł się po całej środkowoeuropejskiej scenie rodzimowierczej. Nazwa „swarzyca”, urobiona od Swaroga, jest równie nowa.
Trzeba przy tym rozdzielić dwie rzeczy, bo inaczej robi się nieporozumienie. Motywy solarne i swastykowe są bardzo stare i występują od Indii do Skandynawii, w tym na ziemiach słowiańskich. Czego nie ma, to poświadczenia, że dawni Słowianie używali tej formy jako swojego znaku. Większość znaczeń, które dziś się kołowrotowi przypisuje, dopisali w XIX i XX wieku folkloryści, ideolodzy narodowi, okultyści i późniejsze środowiska rodzimowiercze.
Stopień pewności: motyw solarny — stary. Ten symbol i jego nazwa — współczesne.
„Światowid” ze Zbrucza — sprawa wciąż otwarta
Kamienny słup wysokości dwóch i pół metra, o kwadratowym przekroju, z czterema twarzami na czterech bokach. Wyłowiono go z rzeki Zbrucz w 1848 roku pod Liczkowcami i niemal od razu skojarzono z opisem czterogłowego posągu z Arkony na Rugii.
Nazwę „Światowid” zakwestionowano szybko — zrobił to Srezniewski już w 1853 roku. Gorzej, że wątpliwości dotyczą też samego zabytku: doskonały stan zachowania, brak powiązania z jakimkolwiek stanowiskiem archeologicznym i ślady obróbki wskazujące na kamieniarza znacznie lepiej wyszkolonego niż ludzie żyjący tu tysiąc lat wcześniej. Część badaczy datuje posąg na lata 20. XIX wieku. Inni bronią jego autentyczności.
Rozstrzygające byłoby datowanie, ale rzeźba nie ma cech stylistycznych, które dałoby się powiązać z lepiej datowanymi zabytkami. Dlatego pytań jest dziś więcej niż półtora wieku temu — i uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy.
Stopień pewności: sporna, w obie strony.
Znak, którego nie było
Gdyby wolno nam było dopisać jeden symbol, byłby najnudniejszy z możliwych: pojedyncza pozioma kreska ryta na progu. Znak, że w tym domu ktoś wczoraj wrócił. Nie słońce, nie piorun, nie wieczność — tylko informacja dla sąsiada, że nie trzeba szukać.
Podejrzewamy, że takich znaków było więcej niż solarnych, i że właśnie dlatego żaden się nie zachował. Rzeczy praktyczne rzadko wykuwa się w kamieniu.
Co z tym zrobić, jeśli szukacie prezentu
Praktyczna konsekwencja jest jedna i prosta. Jeśli wręczacie komuś rzecz w słowiańskim klimacie, wybierzcie taką, której nie trzeba tłumaczyć metryką. Imię działa lepiej niż znak — bo imię jest jawnym odwołaniem do tradycji, a nie twierdzeniem o tysiącletniej ciągłości.
Dlatego nasze mieszanki noszą imiona, nie symbole. Marzanna na przedwiośnie i domykanie tego, co się skończyło. Łada na czerwcowy wieczór we dwoje. Perun na poranek, po którym trzeba mieć siłę. Mokosz na wieczór, po którym ma się dobrze spać. Cztery pory roku, cztery pory dnia, żadnych obietnic działania.
Wieczór z takim woreczkiem wygląda zawsze tak samo i to jest jego zaleta: gorąca woda, zapach mokrej lawendy albo mięty, kwadrans bez telefonu. Woreczek pływa, woda robi się ciemniejsza, na dłoniach zostaje zapach do rana. Tyle deklarujemy i tyle dostajecie.
Cztery imiona, żadnych symboli
Marzanna, Łada, Perun i Mokosz — po trzy woreczki, szyte ręcznie w Polsce.

